19
lip

Wstęp

Kategorie:   Autor: admin

Znalazłeś się tu przez przypadek, albo i nie. To nie jest ważne. Istotne jest, że z tego miejsca możesz podążyć w różnych kierunkach.

Możesz:
1. poczytać sobie o autorze – ot tak, żeby się bliżej poznać;
2. obejrzeć kronikę fotograficzną – czyli chronologiczny zapis fotograficznych dokonań autora wraz z komentarzem;
3. zapoznać się z przemyśleniami autora na różne tematy: przeczytanych książek, obejrzanych filmów, artykułów, które popełnił autor;
4. znaleźć odnośniki do ciekawych miejsc (zdaniem autora) w sieci;
5. obejrzeć galerię zdjęć – czyli wybór, najlepszych zdaniem autora, zdjęć, pogupowanych tematycznie;
6. nawiązać kontakt z autorem;

O autorze słów kilka

Zdjęcia robię od ponad trzydziestu lat.

Moim pierwszym aparatem był podarowany przez mą rodzicielkę aparat marki Druh – skończyło się na jednej zepsutej kliszy. Potem była Smena, którą gdzieś, tam zostawiłem… Kijew fascynował mnie swoim światłomierzem i żółtym filtrem, przez który Świat wyglądał bardziej interesująco.

Buszujacy w zbozu

Niestety nikt mi nie powiedział, do czego ten filtr służy… Gdy dopełniły się jego dni, z pomocą Babci nastał Zenit. Służył mi przez lata licealne i studia, służył aż do schyłku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku… Gdy w moje ręce dostał się Eos 300, pomyślałem, że wreszcie będę robił piękne zdjęcia…

Ile trzeba, by uświadomić sobie wreszcie, że aparat to tylko dodatek do fotografującego?

Gdy porównuję zdjęcia robione Smeną (dużo już na nich nie widać – ostał się jeden, źle przechowywany negatyw) Kijewem, Zenitem, kolejnymi Canonami, utwierdzam się w przekonaniu, że technika i owszem jest… przyjemnie rozleniwiająca…

Moje fotografowanie to sinusoida. Od totalnego braku chęci do szalonej determinacji. W tej chwili przemierzam okolice bliższą i dalszą  z grupą zapaleńców skupioną wokół Złotoryjskiego Klubu Fotograficznego. ZKF jest drugim po Echu Złotoryi zajęciem, które pożera mój wolny czas.

Ktoś kiedyś rzekł, że jestem kolorystą, fakt lubię kolor, ale podziwiam też świat czarnobiały w jego tonalnej złożoności – jest to jednak wyższa szkoła jazdy.

Cały czas się uczę, a ponieważ nigdy nie miałem prawdziwego nauczyciela, często zdarza mi się zapominać o podstawach, stąd moje zdjęcia na pewno nie zachwycą  znawców tematu, ale dlaczegóż jednak nie pokazać ich publicznie?

Mieszkam w Złotoryi, mieście z malowniczą okolicą, mam nadzieję, że choć trochę widać to na moich zdjęciach.

Życie to nie tylko fotografia. Z czegoś trzeba żyć. Jeśli to Cię interesuje drogi Wędrowcze, to zajrzyj tu.