3
wrz

Z góry widać lepiej

Kategorie: Wydarzenie  Autor: rp

_MG_0501bCzasem potrzebna jest zmiana perspektywy, aby to co znamy od lat nabrało zupełnie innego, nieznanego wymiaru. Jeżdżąc, biegając, chodząc po okolicy nasza zdolność patrzenia napotyka na bariery w postaci przepięknych drzew, murów, wzgórz innych takich tam, nieprzeniknionych zapór. Wystarczy jednak unieść się na sto kilkadziesiąt metrów nad ziemię, by dostąpić swoistego objawienia.

 

Galeria zdjęć 

Z góry widać więcej

           Nieraz pytają się mnie: co ja mam z tego całego Echa Złotoryi – poza oczywiście dobrym zazwyczaj słowem prezesa TMZZ? A czy wszystko od razu trzeba przeliczać na pieniądze? Satysfakcja satysfakcją, ale tworzenie Echa sprowadza się również do poznawania ludzi, do uczestniczenia w różnych wydarzeniach, czy po prostu możliwości znalezienia się w odpowiednim miejscu i w odpowiednim czasie. Tak więc w towarzystwie Józefa Banaszka znalazłem się w Stanisławowie w Bazie Lotniczej „Baryt” Jednostki Poszukiwawczo-Ratowniczej. Skorzystałem z okazji, że będzie kręcony film o PGP Bazalt, a w samolocie przeznaczonym do tego zadania znalazło się dodatkowe 80 kg miejsca. Nie odstraszyło mnie nawet odpowiedź na pytanie zadane przez Józefa Banaszka Janowi Kuskowi, dotycząca właściwości lotnych samolotu, którym miałem odbyć podróż, przy wyłączonym silniku:

- Jak zgaśnie silnik, to ma właściwości żelazka…

Samolot przygotowany do lotu - odpucowany i sprawdzony 

           Nie będę rozwodził się nad wrażeniami z lotu jako takiego. Powiem tylko, że ciało i mózg reagują zupełnie inaczej niż w przypadku podróżowania większymi obiektami latającymi.

           Świat z wysokości lecącego nisko nad ziemią samolotu wygląda zupełnie inaczej niż z wierzchołka góry – nie przesuwa się pod spodem, nie drży i nie huczy w trakcie robienia zdjęć. Do tej pory najbliższą okolicę Złotoryi mogłem podziwiać jedynie z Wilczej Góry lub innych mniejszych wzniesień i był to obraz nader statyczny. Tutaj wszystko się poruszało, miało swój trzeci wymiar. Niestety pogoda nie była idealna do robienia zdjęć krajobrazowych – zupełnie nie przydała się dłuższa część ogniskowej obiektywu – brakowało natomiast momentami szerokiego kąta, o zmianie obiektywu w trakcie lotu, przynajmniej w moim przypadku – nie było mowy.

Staw osadowy od strony Wilkowa Staw osadowy od strony Wilkowa

         Staw osadowy coś zupełnie płaskiego i zagubionego wśród pól, rekultywacyjnych nieużytków i lasu, nagle objawia się jako część większej całości, której rozmiar możemy dokładnie odnieść do otaczających go składowych. Szkoda, że tak duża jego część została zasypana.

Wilcza Góra - i zakład wydobywczy Wilcza Góra – i zakład wydobywczy

           Z drugiej zaś strony widać, że coraz większy obszar rekultywacyjny jest już zielony. Ktoś powie – z Wilkołaka, też go widać – i owszem, ale niewyraźnie, jest przesłonięty, perspektywa jest płaska. To samo zresztą dotyczy Wilczej Góry, gdy dokładnie można zobaczyć stopień jej eksploatacji, proporcje pomiędzy terenem zajętym przez zakład eksploatacyjny i samo wzniesienie.

          Dopiero teraz można ocenić jak wielka musi nastąpić degradacja terenu, żeby prowadzić eksploatację kruszywa. To samo dotyczy kopalni PGP „Bazalt”. Tu jednak widać zasadniczą różnicę, o której najlepiej, żeby wypowiedzieli się fachowcy. Dla mnie jako laika, a może też bardziej uczuciowo związanego z Wilkołakiem, wielka wyrwa w zboczu eksploatowanym przez zakład w Wilkowie, jakoś mniej razi – może dlatego, że jest ukryta wśród lasów, może dlatego, że podąża w głąb obszernego zbocza.

PGP "Bazalt" ukryty wśród lasów PGP „Bazalt” ukryty wśród lasów

            Dla zwolenników wycięcia Wilkołaka i zrobienia w tym miejscu wielkiej dziury, proponuje ufundowanie takiego lotu, aby mogli się przekonać, jak wielką wyrwę w krajobrazie dokonałaby taka decyzja. Inna sprawa, czy by się tym przejęli?

_MG_0477 Złotoryja zgóry od tradycyjnej strony Wilczej Góry

 

Złotoryja od strony Osiedla nad Zalewem Złotoryja od strony Osiedla nad Zalewem
_MG_0512 Dysonans architektoniczny w usytuowaniu kościoła św. Jadwigi względem starówki

          Nasze miasto z góry prezentuje się bardzo efektownie. Jest kolorowe, budynki wyglądają na zadbane, nie ma miejsc, a przynajmniej nie rażą, gdzie widać byłoby niegospodarność, bałagan. Nowa zabudowa, która na dole wydaje się nieco chaotyczna, z góry nabiera planowanego porządku. No i oczywiście starówka – szkoda, że nie było czasu, by pokręcić się nad nią trochę dłużej. Budynki pysznią się swoimi pastelowymi kolorami i nowiuteńką dachówką. To czego doświadczamy wśród złotoryjskich murów, równie ładnie wygląda z lotu ptaka.  Przy tej bardzo harmonijnej, planowej  zabudowie centrum, jako dysonans jawi się umiejscowienie kościoła św. Jadwigi wraz zabudowaniami klasztornymi, który stoi niejako w opozycji do całego śródmieścia – łamiąc prostopadłość planu. Tak samo zresztą dzieje się z całą dzielnicą wokół ulicy Górniczej.

  

Osiedla domków są zielone Osiedla domków są zielone
Mało jest zieleni w centrum Mało jest natomiast zieleni w centrum

          Ostatnio pisaliśmy o drzewach w Złotoryi. Nasze miasto otoczone jest zielenią, ale wśród zabudowy jest już jej nie tak wiele. I nie chodzi tutaj o wysokie, niebezpieczne podczas nawałnic drzewa, ale w ogóle o zieleń. W samym centrum piękne budynki stoją wśród betonowych placów. Chlubnym wyjątkiem jest tu skwer przy fontannie Górników. Dlatego tym bardziej szkoda zielonego miejsca, które zagarnął „Grzybek”.

          Tak samo wśród bloków. Są wprawdzie trawniki – brakuje niskich drzew i krzewów. Patrząc z góry mamy możliwość obserwowania szerokich planów – znajdowania pewnej regularności, powtarzalności. Nie wiem czy ktoś z władz miejskich ostatnio odbył taką wycieczkę nad miastem, ale myślę, że warto byłoby od czasu do czasu pokusić się o spojrzenie z tej perspektywy, bo rzeczywiście widać i więcej, i inaczej.

 
Baza lotnicza Baryt Baza lotnicza Baryt

          W pierwszych słowach po wylądowaniu no i oczywiście po podziękowaniu pilotowi za bezpieczne lądowanie wyraziłem w obecności pana Jana Kuska i jego syna targającą mnie nadal wątpliwość:

- Ale ja w dalszym ciągu nie wiem, jak coś cięższego od powietrza może latać.

- My tez nie wiemy – odparł pan Jan.

                                                Robert Pawłowski

Galerię zdjęć wykonanych podczas lotu nad Złotoryją można zobaczyć tutaj

Zostaw komentarz